Wodny koniec plenerowego sezonu


W sobotę, 07.10.2017, po raz CIII (103.), a zarazem ostatni w br., Paweł Kubiak, lider Konfraterni Poetyckiej „Biesiada” w Piastowie, zaprosił poetów Mazowsza Zachodniego na „Piastowsko-Pęcicki Plener Poetycki”, kończący 18 (warto dodać optymistycznie, że pierwsze 18) lat P-PPP nad Utratą. Pod ulubioną wierzbą nadal (jak już podczas wrześniowego spotkania) pyszniła się wygodna kanapa, przy czym zagadka jej obecności tutaj uległa nawet pogłębieniu – ktoś „poszerzył ofertę”: na pobliskim krzewie wisiał nowiutki, plastikowy worek, którym plenerowicze przykryli mebel, rozwiązując problem mocnego zawilgocenia tapicerki po ostatnich deszczach. Właśnie te opady spowodowały niespotykaną nigdy dotychczas sytuację: Utrata niemal podmyła tradycyjne miejsce na ognisko, zatopiła też podejście do kładki, uniemożliwiając przedostanie się na imprezę od strony kościoła w Pęcicach. O wyjątkowo wysokim stanie wody telefonicznie informował – będących jeszcze w podróży – przybyły wcześniej do celu Robert Baranowski z Warszawy, zatem poszli oni (podobnie jak obaj ww.) dłuższą drogą, obok tamy, ale i tak dwukrotnie musieli wchodzić w zarośla, bo rzeka zalała fragmenty nadbrzeżnej ścieżki. Szczególnie trudno było pokonać tę trasę Wiesławie Zaśko z Pruszkowa, jak również Jerzemu Paruszewskiemu z Żyrardowskich Wieczorów Literackich.
Po wielu próbach, konsekwentnie podejmowanych przez gospodarza spotkania, ognisko – na które udało się zebrać tylko mokre drewno – zapłonęło wreszcie i można było odtańczyć celtycki „taniec mocy”, chociaż przejście między płomieniami a rozlewiskiem miało tylko ok. 20 cm szerokości! Podobnie, jak miesiąc wcześniej, Hubert Beczek (ŻWL Żyrardów) wskazany został przez los do wymyślenia tematu plenerowych wierszy. Szybko podał „twardziele”. Poeci łatwo podchwycili to hasło, bo pasowało do piszących w trudnych tego dnia warunkach atmosferycznych (zimno, zaczął padać deszcz). Jeszcze zanim dopiekły się kiełbasy i kaszanka, większość autorów teksty już ułożyła. Wkrótce wszystkie wzajemnie sobie przeczytali, stojąc między ogniem a wodą, czyli tym razem na wyjątkowo małej scenie…
Aby do wiosny i następnego sezonu!
JP